Oscar De La Hoya radzi sobie ze swoim starym i nowym programem ćwiczeń
Jak to ujął Oscar De La Hoya: Kiedy jesteś przygotowany na wielkość, istnieje ryzyko, że czeka cię także zagłada. Oscar De La Hoya doświadczył obu stron sukcesu, a teraz dzieli się wszystkimi szczegółami swojego bogatego życia i kariery. Ikona boksu, obecnie jeden z najwybitniejszych promotorów tego sportu, ujawnia wszystkie mistrzostwa i każdy skandaliczny szczegół w nowym dwuczęściowym dokumencie. The Golden Boy, którego premiera odbędzie się 24 lipca w HBO i HBO Max. Dla De La Hoyi uwolnienie się od demonów jest czymś w rodzaju terapeutycznego oczyszczenia z dziesięcioleci ukrytych tajemnic – a on…

Oscar De La Hoya radzi sobie ze swoim starym i nowym programem ćwiczeń
Jak to ujął Oscar De La Hoya: Kiedy jesteś przygotowany na wielkość, istnieje ryzyko, że czeka cię także zagłada. Oscar De La Hoya doświadczył obu stron sukcesu, a teraz dzieli się wszystkimi szczegółami swojego bogatego życia i kariery.
Ikona boksu, obecnie jeden z najwybitniejszych promotorów tego sportu, ujawnia wszystkie mistrzostwa i każdy skandaliczny szczegół w nowym dwuczęściowym dokumencie.Złoty chłopiec, którego premiera odbędzie się 24 lipca w HBO i HBO Max. Dla De La Hoyi uwolnienie się od demonów jest czymś w rodzaju terapeutycznego oczyszczenia z dziesięcioleci ukrytych tajemnic – i twierdzi, że dobrze jest je wyjawić. „To jest prawdziwe i surowe” – De La Hoya mówi M&F. „To nie jest cukierkowe, dosłownie mówię prawdę”.
De La Hoya szybko został uznany za cudowne dziecko bokserskie, spędzając na siłowni więcej czasu przed pójściem do przedszkola, niż większość ludzi przez całe życie. W wieku 6 lat De La Hoya już sznurował rękawiczki i chodził na poranny jogging, podczas gdy inne dzieci w jego wieku uczyły się matematyki.
Boks spędzał całe dnie – sparingi, podnoszenie ciężarów, a nawet przestrzeganie przepisanej diety, zanim skończył 7 lat. Program „w stylu wojskowym”, jak go nazywał, był kontynuowany przez całą jego młodość, obejmując codzienny program składający się ze sprintów lub biegów na dystansie sześciu mil, po których następowało 12 rund sparingów, zakończonych wieczorną sesją treningu siłowego. Wszystko w imię olimpijskiego złota.
„To była dosłownie praca 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu” – mówi De La Hoya. „Twój umysł musiał być skupiony na działaniu lasera 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Więc jeśli chodzi o boks, chodzi o wygrywanie i zostanie mistrzem świata. I była to praca na [pełny etat]”.
Stał się światowym fenomenem w 1992 r., kiedy zdobył złoty medal na Igrzyskach Olimpijskich w 1992 r., co było jego najwspanialszym momentem w karierze sportowca, mówi. Według niego najważniejszy moment w jego karierze poświęcony był jego matce Cecylii, która zmarła na raka piersi w 1990 roku. „Dosłownie poczułem się odrętwiały na podium” – powiedział. „Kiedy usłyszałem hymn narodowy Stanów Zjednoczonych, dosłownie nie mogłem się uśmiechać, nie mogłem się śmiać, nie mogłem płakać. Byłem po prostu odrętwiały, ponieważ cała ciężka praca od piątego roku życia dosłownie opłaciła się w tym momencie.
Od tego czasu wygrał swoje pierwsze 31 walk i od razu stał się twarzą boksu. Następnie zdobył dziesięć tytułów mistrza świata w sześciu różnych kategoriach, w tym zwycięstwa nad ikonami Julio Cesarem Chavezem i Pernellem Whitakerem. Ostatnie lata kariery De La Hoyi z bilansem 39-6 były nieco bardziej upokarzające – żenujące porażki przez nokaut z Mannym Pacquaio i Bernardem Hopkinsem były jedną z pierwszych oznak, że złota era dobiega końca.
W ramach jego zwycięskiej strategii kluczem do szczęścia De La Hoyi jest teraz równowaga. Mimo codziennych ciężkich treningów na siłowni były mistrz nie ma już skłonności do przesady. Chociaż jego rutyna nadal składa się ze skakania na skakance i boksu z cieniami, (głównie) zamienił się na rękawiczki i wyciąga kije golfowe. „Gdybym mógł to robić codziennie, zrobiłbym to” – mówi.
Strategia sukcesu: Oscar De La Hoya
1. Przyzwolenie jest lepsze niż ucisk
Od urodzenia dorastałem z traumą. Kiedy miałem 6 lat, mój najbliższy krąg nazwał mnie kolejnym wielkim mistrzem. I wszyscy traktowali mnie inaczej, więc coś się w Tobie zmienia. Wygrywasz walki i mistrzostwa, a wszyscy cię chwalą, a ty zaczynasz w to wierzyć. Wtedy zaczniesz żyć życiem, które nie jest twoje.
Po tych wszystkich latach zdobywania złotych medali, zdobywania tytułów mistrza świata, gdy cały świat we mnie wierzył, krytykował mnie i szczegółowo analizował, zawsze czułem, że nie jestem sobą.
Opowiadanie tej historii teraz w HBO Max jest dla mnie w pewnym sensie wyzwalające. Dla mnie bardzo terapeutyczne jest opowiedzenie tego tak, jak było, i opowiedzenie prawdziwej historii, prawdy. To tak, jakbym uwalniała się od świata.
[Trzymanie tego w butelce] było wymagające zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Na szczęście boks dał mi możliwość wyładowania frustracji – gdybym był zły, mogłem tam wejść i uderzyć kogoś, nie dając się aresztować. To było moje sanktuarium, moje biuro, moja bezpieczna przystań. I tak boks był moją ucieczką od wszystkiego, przez co przechodziłem i co znosiłem w życiu osobistym.
2. Pozostań w formie pomimo szaleństwa
Byłem robotem, wyszkolonym i uwarunkowanym od początku. Zawiązałem rękawiczki w wieku pięciu lat i wszystko, co robiłem – łącznie z dietą w wieku sześciu i siedmiu lat – służyło boksowi. Moi rodzice po prostu uwarunkowali mnie na pieprzonego robota. A styl militarny był wszystkim, co znałem: robiło się to o tej porze, kładło się spać o 20:00, wstawało o 5:00, aby wyjść na wczesny bieg. To część mojego stylu życia.
Trochę to stonowałem. Moje życie jest obecnie bardziej zrównoważone. Zanim zacząłeś skupiać się na boksie, skupiałeś się tylko na szerszej perspektywie – czyli zostaniu mistrzem świata i złotym medalistą oraz uszczęśliwianiu wszystkich. A teraz moje życie i styl życia są zrównoważone. Nie ma niczego, na czym bardziej bym się skupił. Nie ma rzeczy, na której jestem mniej skupiony. Po prostu staram się wszystko zrównoważyć.
Dziś uwielbiam skakać na skakance. Mam 50 lat, moje kolana i kostki są trochę poobijane od walenia po chodniku przez te wszystkie lata, gdy byłem dzieckiem, ale skakanie na miękkim asfalcie jest wspaniałe. Trenuję dużo siłowo, z małymi ciężarami i dużo boksuję w cieniu. Zasadniczo prawie codziennie próbuję boksować z cieniem i skakać na skakance. Ograniczę się do godziny. Mam jedną z tych grubych i ciężkich lin, która waży około pięciu lub sześciu funtów. Mogę to robić przez może 12 trzyminutowych rund. Dzięki niemu będziesz w doskonałej formie. Ramiona masz napompowane, stan jest świetny. I to jest zabawne.
Kiedy walczyłem, u szczytu mojej kariery, cały dzień spędzałem na siłowni. Gdybym skończył sparingi i treningi siłowe, nadal chciałbym coś robić, bo jako sportowiec chcesz mieć pewność, że jesteś gotowy fizycznie i psychicznie. Teraz ograniczę to do godziny. Jak mówiłem, wszystko jest zrównoważone. I wiem w głowie, że kiedy skaczę przez linę i robię swoje ciężary, daję radę, ale nie przesadzam.
3. Ewolucja zamiast samozadowolenia
Widzę siebie w tych dzieciach, które wspieram. Widzę jej talent i potencjał. Wiesz, żaden inny promotor na świecie nie zawiązał rękawiczek tak jak ja, dlatego przekazuję mu wszystkie te informacje, tę wiedzę zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz ringu, więc przejście było dla mnie łatwe.
Podoba mi się to. Kocham to tak bardzo, że sport dał mi wszystko, co mam i wszystko, co mam, zawdzięczam boksowi. Więc wiesz, że nadal się tym zajmuję, promując tych młodych chłopaków, wiesz, jak Ryan Garcias na świecie promujący Canelo [Alvareza] i, wiesz, muszę promować [Manny'ego] Pacquiao i [Floyda] Mayweathera i tak dalej. To po prostu trzyma mnie w grze. Trzyma mnie. To utrzymuje mnie przy zdrowych zmysłach. I to pozwala mi zachować spokój.
Gdybym kiedykolwiek popadł w samozadowolenie, łatwo bym upadł, ponieważ zawsze walczyłem na najwyższym poziomie. Dlatego każdy przeciwnik, jakiego miałem, był bardzo niebezpieczny. Więc gdybym kiedykolwiek popadł w samozadowolenie po zdobyciu mojego pierwszego tytułu mistrza świata, przegrałbym. Zostałbym pożarty przez zawodników, którzy trenują ciężej i chcą więcej.
Myślę, że siła psychiczna jest tak samo ważna jak praca fizyczna. Łatwo jest nie ćwiczyć. Łatwo jest powiedzieć, wiesz co, wezmę dzień wolny, ale trudniej jest to powtarzać codziennie. Muszę to zrobić, chcę to zrobić. A ja chcę pozostać na jak najwyższym poziomie. Chcę rywalizować z najlepszymi.
Czasami sam siebie dziwiłem się, że przez tyle lat miałem taką mentalność po walce z tak wieloma tytułami świata i walką z tak wieloma mistrzami świata, ale właśnie tego potrzeba.
4. Odbijaj się lepiej i silniej od przeciwności losu
Najbardziej żałowałem, że zostałem znokautowany przez Bernarda Hopkinsa. Przeszedłem do wagi średniej, a on został królem wagi średniej. A ja dążyłem do mojego szóstego tytułu mistrzowskiego, dziesiątego tytułu mistrza świata. Uderza mnie strzałem w ciało. I wiesz, najbardziej żałuję, że nie wstałam. Nie dlatego, że nie byłam w stanie tego zrobić psychicznie, ale dlatego, że nie miałam na to siły. Ale kiedy uderzył mnie też fizycznie, wiesz, uderzył mnie w ciało, żeby zadać cios. To tak, jakby wszystko było w porządku w 11 sekund, ale to sekunda za późno, bo teraz to mówię. To jest ten moment, którego żałuję najbardziej.
Pamiętam, żeby zawsze być silnym psychicznie, ponieważ umysł jest bardzo, bardzo, bardzo potężny. To znaczy, umysł może zabrać cię do miejsc, o których nigdy nie myślałeś, że możesz dotrzeć fizycznie i psychicznie. To jest jedna rzecz, którą zawsze pamiętam: jeśli boli, po prostu naciskaj. Podejmij wyzwanie, ponieważ jutra dosłownie nie ma.
5. Bądź mentorem dla następnego pokolenia w zakresie odporności psychicznej
Żyjemy w innych czasach. Wiesz, zawodnicy tacy jak ja, Floyd Mayweather. Ze względu na sposób, w jaki zostaliśmy wychowani, mamy w sobie tę wytrzymałość. To inna epoka. Pomaga mi fakt, że mogę rozmawiać z tymi dziećmi [o zdrowiu psychicznym]. Wiele dzieci tak łatwo się poddaje i dlatego mówię im, że wszystko będzie dobrze, że mogą ciężko trenować i znaleźć równowagę w swoim życiu. Trzeba ich naciskać i dlatego jako promotor staram się być wrażliwy. Staram się zachować równowagę w przekazywaniu jej wiadomości. Doceniają to, bo wybrałem tę drogę.
Chodzi [również] o szanowanie tego, co robisz. Jeśli naprawdę tego chcesz, wyjdź i zrób to na 1000 procent. Nie rób tego połowicznie. Nie obwiniaj się za to, że nie jesteś inny niż ja i ja nie jestem inny niż ty. Jedyną rzeczą, która jest inna, jest sposób myślenia i to jest sedno. Więc mówię tym dzieciakom: Jeśli myślisz, że przekroczyłeś swoje granice, to zgadnij co, w zbiorniku pozostało jeszcze 10 lub 15 procent. Dokładnie to im mówię. I w większości przypadków to zadziałało.