5 cennych lekcji, które wyciągnąłem z realizacji mojego pierwszego planu treningu siłowego

Transparenz: Redaktionell erstellt und geprüft.
Veröffentlicht am

Byłam na skraju całkowitego załamania. Wilgotnymi oczami wpatrywałem się w srebrną sześciokątną sztangę (sześciokątną sztangę, na której stoisz, zwaną także pułapką) leżącą u moich stóp, obciążoną 125 funtami. To była kwestia, którą podnosiłem już kilka razy. Do diabła, bez wątpienia podnosiłem już wcześniej większe ciężary. Ale w ten konkretny czwartek sprawy po prostu nie zaskoczyły. Poczułam ucisk w klatce piersiowej. Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech. Łza spłynęła po moim policzku. Poczułem, że ostatni miesiąc konsekwentnego programowania dobiegł końca. …

Ich war am Rande eines totalen Zusammenbruchs. Mit feuchten Augen starrte ich auf eine silberne Sechskantstange (eine sechseckige Langhantel, in deren Mitte Sie stehen, auch Trap Bar genannt) zu meinen Füßen, die mit 125 Pfund beladen ist. Es war etwas, das ich zuvor mehrmals angehoben hatte. Verdammt, ich hatte vorher schon schwerere Gewichte gehoben, keine Frage. Aber an diesem speziellen Donnerstag hat es einfach nicht geklickt. Meine Brust fühlte sich eng an. Ich schloss meine Augen und atmete tief durch. Eine Träne rollte über meine Wange. Ich hatte das Gefühl, dass der letzte Monat konsequenter Programmierung auf der Strecke blieb. …
Byłam na skraju całkowitego załamania. Wilgotnymi oczami wpatrywałem się w srebrną sześciokątną sztangę (sześciokątną sztangę, na której stoisz, zwaną także pułapką) leżącą u moich stóp, obciążoną 125 funtami. To była kwestia, którą podnosiłem już kilka razy. Do diabła, bez wątpienia podnosiłem już wcześniej większe ciężary. Ale w ten konkretny czwartek sprawy po prostu nie zaskoczyły. Poczułam ucisk w klatce piersiowej. Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech. Łza spłynęła po moim policzku. Poczułem, że ostatni miesiąc konsekwentnego programowania dobiegł końca. …

5 cennych lekcji, które wyciągnąłem z realizacji mojego pierwszego planu treningu siłowego

Byłam na skraju całkowitego załamania.

Wilgotnymi oczami wpatrywałem się w srebrną sześciokątną sztangę (sześciokątną sztangę, na której stoisz, zwaną także pułapką) leżącą u moich stóp, obciążoną 125 funtami.

To była kwestia, którą podnosiłem już kilka razy. Do diabła, bez wątpienia podnosiłem już wcześniej większe ciężary. Ale w ten konkretny czwartek sprawy po prostu nie zaskoczyły. Poczułam ucisk w klatce piersiowej. Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech. Łza spłynęła po moim policzku. Poczułem, że ostatni miesiąc konsekwentnego programowania dobiegł końca.

Trudno zatrzymać niektóre, choć ważne, podstawowe informacje: jestem dziennikarzem fitness, co oznacza, że ​​nie tylko zarabiam na życie pisaniem i redagowaniem treści związanych z fitnessem, ale także stale wypróbowuję najnowsze, najlepsze i najnowsze treningi. Od ćwiczeń HIIT po gorącą jogę, barre i pilates – szacuję, że zazwyczaj ćwiczę dziewięć razy w tygodniu i robię to od około czterech lat. W niektóre dni jest to poranny bieg, po którym wieczorem następują gorące zajęcia jogi. W przypadku innych jest to Barre3, dzięki któremu można szybko spotkać się z osobą kontaktową w pracy przed przerwą na lunch i zgromadzić mile przebyte podczas maratonu. A tak przy okazji, jestem siedmiokrotnym maratończykiem. Mogę dobrze chodzić. W większości przypadków jest to wygodne i łatwe. Przez większość czasu jest to moja wybrana droga do odstresowania i relaksu.

Do tej pory realizowałem więcej planów treningowych na wyścigi, na których mogę polegać na każdym palcu u rąk i nóg. Ale aż do 1 stycznia 2019 roku nigdy nie realizowałem ustrukturyzowanego planu treningu siłowego.

Po biegu w maratonie nowojorskim w listopadzie zeszłego roku wiedziałam, że muszę zrobić krok w tył, nawet jeśli tylko tymczasowo. W ciągu trzech miesięcy poprzedzających wyścig doznałem kilku kontuzji, które nie goiły się prawidłowo, a mój fizjoterapeuta podkreślił, że potrzebuję czasu, aby wzmocnić i udoskonalić swoje ciało. Zwróciłem się więc o pomoc do Lacee Lazoff, trenerki i specjalistki od kettlebell w Performix House w Nowym Jorku.

Odbyliśmy godzinną konsultację, podczas której powiedziałem tej małej potęgi (poważnie, wystarczy spojrzeć na jej Instagram), że chociaż chcę zrzucić kilka kilogramów, czuję się w całkiem dobrej formie. Przeszliśmy przez wszystkie typowe oceny wzorców ruchu, takie jak: B. badanie zakresu ruchu w przysiadzie. Wiele lat temu rozmawialiśmy o mojej historii CrossFit i moim zamiłowaniu do biegania. Pierwszego wspólnego dnia kazała mi zrobić obwód z kettlebellami, który obejmował bułgarskie przysiady. Pamiętam, że po drugiej rundzie pomyślałem, że może jednak nie jestem aż tak silny.

Lazoff współpracował ze mną nad stworzeniem planu, który pozwolił mi połączyć bieganie i treningi w ramach „spotkań roboczych”. Trenowałem siłowo (i tylko trening siłowy) trzy dni w tygodniu. W przeciwnym razie byłaby to mieszanka zajęć, które utrzymują mnie przy zdrowych zmysłach, na przykład bieganie na ulubione zajęcia z gorącej jogi lub spotkanie z przyjacielem na boks. Cel: przez 31 dni lepiej poznam swoje ciało, popracuję nad dziwnymi wzorcami ruchu, które odkryliśmy podczas wstępnych testów, i przy okazji stanę się silniejszy.

Trzydzieści dni później wiele się nauczyłem.

1. Nie jestem tak sprawny, jak myślałem.

To, że przez ostatnie cztery lata trenuję jak szalona, ​​nie oznacza, że ​​mam szansę zostać następną najsilniejszą kobietą na świecie w CrossFit. Trening za treningiem, nowe wzorce ruchu upokarzały mnie i stawiały wyzwania ciężarom. Trening za treningiem, po około 50 minutach pracy czułem się absolutnie zagazowany, dzięki czemu znów poczułem się jak początkujący.

2. Nie można być świetnym we wszystkim.

Trudno było docenić to uczucie początkującego. Fakt jest taki: początkującym staje się tylko raz. W tym czasie masz okazję (słowo kluczowe: szansa), aby dowiedzieć się wiele o umiejętnościach i sobie. Po tym wszystkim zdałem sobie sprawę, że łatwo jest zapomnieć czasy, kiedy byłem kompletnym nowicjuszem w bieganiu; dni, kiedy biegałem (to przyjazne określenie) pół mili w 14 minut. Pamiętam, jak bardzo mi się to nie podobało. Pamiętam te przepocone bawełniane rajstopy Target, które od tego czasu zamieniłem na bardziej wydajne legginsy Lululemon. Pamiętam, że pomyślałem, że nigdy nie ukończę 5 km, a kilka miesięcy później skreśliłem to ze swojej listy. Potem półmaraton. Potem więcej.

3. Trening solo jest onieśmielający.

Jednak bycie początkującym jest szczególnie trudne, gdy próbujesz zrobić coś głównie samodzielnie. Poczułem się naprawdę samotny, wykonując sam ten plan treningowy, runda za rundą. Jeśli ktoś inny używał hantli, które chciałem, lub nie mogłem znaleźć odpowiedniego odważnika na stojaku, łatwo było znaleźć wymówkę i odejść, ale ciągle przypominałem sobie, dlaczego zacząłem. Czuć się lepiej. Aby być na bieżąco, po sesjach, które ukończyłem samodzielnie, zgłosiłem się do Lazoffa i złożyłem pełny raport. Dzięki temu zachowałem się odpowiedzialnie i nie zawiodłem się.

4. Postęp to sukces.

Trzydzieści jeden dni później mogę bez wątpienia powiedzieć, że osiągnąłem swoje początkowe cele, realizując plan siłowy. Złość z powodu poprzednich kontuzji – słabego ścięgna podkolanowego i wrażliwych nerwów w stopach – z pewnością ulega poprawie. Ruchy, które były dla mnie przytłaczające w pierwszym tygodniu, wydawały się bardziej wykonalne w czwartym tygodniu.

5. Nic, co jest warte posiadania, nie przychodzi łatwo.

Po tym, jak przeżyłem małe załamanie z przyjacielem w Hex Bar, w zasadzie poszedłem na bieżnię na autopilocie. Włączyłam moją stale rozwijającą się playlistę Run Your Mind i przebiegłam dwie szybkie mile. Zlany potem zszedłem z bieżni, odetchnąłem i przypomniałem sobie, po co w ogóle ćwiczę: bo sprawia mi to radość. Jak wszystko w życiu, ciężka praca sprawi, że będę lepszy. Może pewnego dnia poczuję to samo ciepło, rzucając odważnikami kettlebell, co podczas biegu na 10 mil w sobotni poranek. W międzyczasie nadszedł czas, aby oswoić się z tym, co niewygodne i opracować kolejną fazę planu treningowego.

Quellen: